Rozdział Piąty
"Na pocieszenie"
Rano coś delikatnie obudziło Angelikę.
Zanim nie otworzyła swoich zaspanych oczu nie wiedziała co to,
bo było takie puchate,
lizało ją i skakało po niej.
Otworzyła oczy.
Zdziwiła się gdy zobaczyła na łóżku małego, kudłatego pieska.
Malec kręcił swoim ogonkiem bez przerwy.
Przy łóżku stał też Martin z tacą, na której niósł śniadanie.
Śniadanie pachniało wyśmienicie.
-Co to za zwierze ? - Zapytała zdziwiona Angelika.
-To nasz nowy piesek. Nie pamiętasz ? - Odpowiedział Martin.
-Nie...
-Michał miał psy, którym jakiś czas temu urodziły się szczeniaki i miał nam podarować jednego z nich.
-Aha... Już sobie przypominam.
-Jak chcesz go nazwać ?
-Zależy... Samiec czy samica ?
-Samiec.
-Może Ted ?
-Nie lubię tego imienia... Może Oskar ?
-To imię bardziej dla Sima...
- Hmm...
-A może Max ?
-Ładne... Niech będzie.
___________________________________________________________
Angelika zjadła pyszne śniadanie zrobione przez Martina,
po czym ubrała się w :
-Legginsy w paski,
-Legginsy w paski,
-Zieloną tunikę,
-Swoje ulubione buty.
Dodała też kolorowe korale.
Martin nie był w pracy, bo wziął sobie wolne.
Pomagał Angelice w robieniu sernika.
Zrobili dwa duże serniki, jeden dla nich, a drugi dla sąsiadów.
-To może teraz usiądź, a ja popilnuję ciast ? - Zapytał Martin.
-Dobrze...
_____________________________________________
Jakiś czas później ciasta były gotowe.
Martin od razu miał ochotę zjeść dwa kawałki,
ale Angelika zdążyła go ostrzedz,
bo były świeżo wyjęte z piekarnika.
Poczekali chwilę aż ostygną,
po czym Martin wziął kawałek na spróbowanie.
-Pyszne! Delicje! - Zawołał od razu.
-To dobrze...
-Może pójdźmy teraz by dać drugi sernik Margaret ?
-Dobrze, tylko poprawię fryzurę.
-Dobrze, tylko poprawię fryzurę.
____________________________________________________________
Razem poszli do domu sąsiadów, ale nikogo nie zastali...
Czy to jakiś znak ?
C.D.N.
Razem poszli do domu sąsiadów, ale nikogo nie zastali...
Czy to jakiś znak ?
C.D.N.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz