wtorek, 31 maja 2011

Opowieść pt. "Tajemnica" - Rozdział 9

Rozdział 9
"Chwila szczęścia"

O godz. 2.37 Angelika się obudziła.
Brzuch bolał ją jeszcze mocniej.
Obudziła Martina i zaczęła się rozmowa.
-Kotku, obudź się...-Powiedziała szeptem.
-Co się dzieje?-Zapytał zaspany Martin.
-Nie wiem... Brzuch mnie mocno boli... Nie mogę wytrzymać.-Odpowiedziała.
-Co!?-Zerwał się z łóżka Martin.
-Jak myślisz co to ? -Zapytała.
-Nie wiem... Który dzisiaj?
-Dziś ? Chyba ósmy maja. A o co chodzi ?
-Na kiedy miałaś termin porodu ?!
-Ja... O jej zapomniałam! Na dzisiaj!
-Poczekaj tu i się nie denerwuj!
Martin pobiegł do telefonu i zadzwonił do szpitala.
Po chwili przyjechali i ją zabrali...
Angelika nie wiedziała czy panikować czy się cieszyć.
_____________________________________________________________________________

Po jakimś czasie było już po wszytskim.
Angelika i Martin czekali aż lekarze przyniosą ich dziecko.
I w końcu... zobaczyli je.

C.D.N.



Opowieść pt. "Tajemnica" - Rozdział 8

Rozdział Ósmy
"Co teraz zrobić ?!"

Angelika biegnąc do domu potknęła się, a brzuch bolał ją przez całą noc.
Jednak dziewczyna wbiegła do domu i powiedziała o wszytskim Martinowi.
-Kochanie!!! Musisz to zobaczyć!!! Chodź szybko!!!
-O co chodzi ? Co się stało ?
-Opowiem Ci o wszytskim...
-Dobrze... Ale lepiej usiądź...
Angelika usiadła i mówiła dalej.
-Byłam w domu Margaret, ale nikt nie otworzył drzwi.
Postanowiłam, że sprawdzę czy są otwarte, nacisnęłam na klamkę i weszłam do środka.
Chciałam znaleść jakiś stolik, na którym można by położyć kwiaty.
Na dole nie znalazłam wolnego stolika więc poszłam na górę.
Schody były bardzo stare...
Weszłam do pokoju, który był chyba jej sypialnią.
Przy łóżku, przypominającym coś dziwnego, stał stolik.
Położyłam na nim wazon i zeszłam na dół.
Chciałam zobaczyć czy nie ma jakiś śladów czegoś,
co mogło być związane z krzykami ostatniej nocy.
Znalazłam coś...
-Co to było ?
-Tttoo... Byyłł... To był martwy Sim!!!-Powiedziała przestraszona Angelika.
-Co ? Żartujesz tak ?
-Nie!!! Oszalałeś?! Mówię prawdę! Tylko prawdę! Widziałam go!
-No dobrze wierzę Ci... Chodźmy tam na chwilę.
-Ja nigdzie nie idę.
-Dlaczego ? Boisz się ?
-Nie... Poprostu nie chcę... Nie chcę go znów widzieć!
-No dobrze pujdę sam... Poczekaj tu dobrze ?
-Dobrze... Poczekam... Ale wierzysz mi naprawdę ?
-Tak, oczywiście...
-A co my teraz zrobimy?
-Nie wiem... Niedawno się wprowadzaliśmy, a wolnych mieszkań nie ma zbyt wiele...
-Czyli chcesz tu zostać ?
-Nie mówię tego...
-To co chcesz zrobić ? Ja nie mam zamiaru tu mieszkać, przy Margaret!
-Zastanowimy się jutro, dobrze ?
-Nie wiem... No... Niech będzie...
Właśnie w tym momencie Martin pocałował w policzek Angelikę i poszedł na chwilę do ogrodu sąsiadów.
Gdy zobaczył tego Sima, wziął do ręki telefon i zadzwonił na policję.
Jakiś czas później przyjechali i zabrali tamtego Sima.
Wieczorem Martin przytulił czule Angelikę i pocieszył ją.
Potem poszli spać.
Angelika nie mogła spać z tym okropnym blem brzucha i z myślą o tamtym Simie, ale w końcu zasnęła.

czwartek, 26 maja 2011

Opowieść pt. "Tajemnica" - Rozdział 7

Rodział Siódmy
"Strach się bać"

Angelika po rozpakowaniu zakupów poszła do domu Margaret.
Pukała, ale nikt nie otwierał.
Pomyślała, że może wejść i je zostawić.
Nacisnęła klamkę i ... weszła.
Nie mogła znaleść stolika więc poszła na górę po starych schodach.



Znalazła stolik i położyła na nim wazon z kwiatami.
Potem poszła do ogrodu, by sprawdzić czy jest tam coś, co mogło tak hałasować wtedy w nocy.
Znalazła zakrwawiony nóż.
Po jej ciele przeszły dreszcze.
Podeszła do dróżki prowadzącej do lasu.
Co zobaczyła ?
Coś okropnego.
Zobaczyła jakiegoś sima, leżącego w kałuży krwi.
Sprawdziła czy żyje, chcąc mu pomóc, ale było już za późno.
Przestraszyła się okropnie i pobiegła do domu.
Co on robił w ogrodzie Margaret ?!

C.D.L.

Opowieść pt. "Tajemnica" - Rozdział 6

Rozdział Szósty
"Noc odkrywa tajemnice"

Angelika zastanawiała się dlaczego Margaret nie było w domu.
Ewentualnie można pomyśleć, że była tam tylko nie otwierała drzwi.
Myślała też nad tymi strasznymi krzykami w nocy.
Z Martinem poszli do domu i co jakiś czas wyglądali przez okno, żeby zobaczyć czy Margaret jest w domu.
Jedno z okien na poddaszu domu Margaret było zbite.
Szyba była popękana, a w niektórych miejscach zbite szkło spadło
i leżało na parapecie więc widać było czy jest tam ktoś.
Wyglądała przez trzy godziny, ale nic nie było widać.
Zdążyli nawet pojechać do sklepu.
Na zakupach Angelika postanowiła, że kupi coś Margaret.
Chciała mieć też przyjaciółkę z sąsiedztwa.
Miała podarować jej sernik własnej roboty, ale nie było jej.
Sernik nie został zmarnowany, bo głodny Martin zjadł przecież cały.
Kupiła jej piękne, czerwone róże w czarnym wazonie.
Po powrocie ze sklepu też jej nie było.
Angelika zabrała kwiaty do siebie i zaplanowała,
że zaniesie je o godzinie 20.00

środa, 25 maja 2011

Opowieść pt. "Tajemnica" - Rozdział 5

Rozdział Piąty
"Na pocieszenie"

Rano coś delikatnie obudziło Angelikę. 
Zanim nie otworzyła swoich zaspanych oczu nie wiedziała co to, 
bo było takie puchate, 
lizało ją i skakało po niej.
Otworzyła oczy.
Zdziwiła się gdy zobaczyła na łóżku małego, kudłatego pieska.
Malec kręcił swoim ogonkiem bez przerwy.
Przy łóżku stał też Martin z tacą, na której niósł śniadanie.
Śniadanie pachniało wyśmienicie.
-Co to za zwierze ? - Zapytała zdziwiona Angelika.
-To nasz nowy piesek. Nie pamiętasz ? - Odpowiedział Martin.
-Nie...
-Michał miał psy, którym jakiś czas temu urodziły się szczeniaki i miał nam podarować jednego z nich.
-Aha... Już sobie przypominam.
-Jak chcesz go nazwać ?
-Zależy... Samiec czy samica ?
-Samiec.
-Może Ted ?
-Nie lubię tego imienia... Może Oskar ?
-To imię bardziej dla Sima...
- Hmm...
-A może Max ? 
-Ładne... Niech będzie.
___________________________________________________________

Angelika zjadła pyszne śniadanie zrobione przez Martina, 
po czym ubrała się w :
-Legginsy w paski,
-Zieloną tunikę,
-Swoje ulubione buty.
Dodała też kolorowe korale. 
Martin nie był w pracy, bo wziął sobie wolne.
Pomagał Angelice w robieniu sernika. 
Zrobili dwa duże serniki, jeden dla nich, a drugi dla sąsiadów.
-To może teraz usiądź, a ja popilnuję ciast ? - Zapytał Martin.
-Dobrze...
_____________________________________________
Jakiś czas później ciasta były gotowe. 
Martin od razu miał ochotę zjeść dwa kawałki,
ale Angelika zdążyła go ostrzedz,
bo były świeżo wyjęte z piekarnika.
Poczekali chwilę aż ostygną,
po czym Martin wziął kawałek na spróbowanie.
-Pyszne! Delicje! - Zawołał od razu.
-To dobrze...
-Może pójdźmy teraz by dać drugi sernik Margaret ?
-Dobrze, tylko poprawię fryzurę.
____________________________________________________________

Razem poszli do domu sąsiadów, ale nikogo nie zastali...
Czy to jakiś znak ?

C.D.N.

Opowieść pt. "Tajemnica" - Rozdział 4

Rozdział Czwarty
"Co to za hałas?"

Po długiej rozmowie Szulcowie położyli się do snu.
Jak zawsze Martin zasnął szybciej, a Angelika rozmyślała.
Była już północ gdy Angelika usłyszała dziwny hałas.
Na początku się przestraszyła, czyli wtedy gdy usłyszała krzyk.
Zaczęła się rozglądać po pokoju, później podeszła do okna.
Wyjrzała zza białej firanki i zobaczyła dwie ciemne postacie stojące w ogródku sąsiadów.
Było tak ciemno, że nie widziała kto to, ale miała pewność, że stoi tam Margaret.
Widziała też jakąś inną Simkę, ale niższą.
Nagle doszła jej do głowy myśl, że może to być Margaret wraz z tą osobą, 
która pierwszego dnia stała przy oknie.
Gdy usłyszała jeszcze dwa krzyki podbiegła do łóżka by obudzić Martina.
-Kim jesteś ? Co się dzieje ? - Zapytał Marin szeptem, bo był bardzo zmęczony.
-To ja Angelika... Od sąsiadów słychać jakieś głośne krzyki i nie mogę spać... 
-Z strony domu Margaret ?
-Tak, z ich ogrodu...
Martin wstał z łóżka i wyjrzał przez okno.
-Ja nic tam nie widzę... Nikogo tam nie ma.
Angelika zdziwiona wyjrzała przez tamte okno.
-Rzeczywiście... -Powiedziała po cichu.
-Może Ci się przesłyszało.
-Nie! Naprawdę było słychać krzyki! Widziałam tam dwie osoby.
-No dobrze rozumiem i wierzę Ci...
- I co teraz zrobisz ?
-Co mam robić o tej godzinie ? Pójdę spać, a jutro możemy ewentualnie się zapytać...
-Ehhhh... No dobrze. Przepraszam, że Cię obudziłam...
-Nic się nie stało. 
Pójdę jeszcze na chwilę na dół, 
bo nie pamiętam czy zamknąłem drzwi na zamek...
-Dobrze...
Angelika gdy Martin zszedł na chwilę na dół podeszła do okna.
Nie widziała już tam nic. 
Pomyślała "Martin ma rację... Może mi się tylko wydawało ? Krzyki były takie realistyczne... Zapytamy jutro... Ale chce mi się spać.."
Po tych myślach położyła się do łóżka, przykryła i... zaczęła spać.


C.D.N.

Opowieść pt. "Tajemnica" - Rozdział 3

Rozdział Trzeci
"Co o niej myślisz ?"

Gdy Angelika wróciła z Martinem do domu zaczęła się od razu wypytywać.
Rozmawiali dobrą godzinę, ale sami nie zwracali uwagi na zegar.
-Kochanie, co myślisz o Margaret ? - Zapytała Angelika.
-A co mam o niej myśleć ? Widziałem ją tylko chwilę. - Odpowiedział Martin.
-Aha...
-A ty dlaczego pytasz ?
-No nie widziałeś jej ? Jak ona wyglądała! Wyglądała gorzej niż moja siostra...
-Nie przesadzaj... Może po prostu ma taki styl i nic więcej ?
-No nie wiem...
-Zauważyłaś coś podejrzanego ?
-Można tak powiedzieć...
-Co takiego ?
-A więc:
czasami próbowała coś powiedzieć, ale urywała zdanie,
gdy weszłam do ich domu poczułam się źle, czułam jakieś dziwne zapachy z pokoju u górze.
Po za tym ozdoby w jej domu były jakieś zbyt realistyczne...
-Jakie na przykład?
-Trupia czaszka przy kanapie, 
gałki oczne w słoikach w spiżarni...
-I ty myślisz, że są prawdziwe ? - Urwał Angelice zdanie i się zaśmiał.
-No nie wiem... Ale tak wyglądały! Jak prawdziwe!
-No dobrze, może jutro do nich pójdziemy jeszcze raz ?
-Nie wiem... Wpraszać się nie wypada...
-Wiem... To może zrobisz jakieś pyszne ciasto (czyli jak zawsze pyszne) 
i podarujemy je Margaret ?
-No dobrze. -Angelika pocałowała w policzek Martina
-A czy ja też będę mógł go zjeść ? - Powiedział z nadzieją Martin.
-Jak mi jutro pomożesz. - Zaśmiała się Angelika.