Rozdział Pierwszy
"Wprowadzka"
Wtedy była wiosna.
Na krzewach pojawiały się pąki kwiatów,
świeciło słońce,
a niebo było całkowicie niebieskie, bez żadnej chmury.
Właśnie w ten piękny dzień Szulcowie wprowadzali się do swojego nowego domu.
Dom stał na końcu miasta w małym osiedlu więc jakiś czas potrwał aż dojechali swoim samochodem na miejsce.
-Jak się cieszę, że w końcu nie musimy mieszkać w tym starym bloku.-Z zadowoleniem wytchnęła Angelika.
To była prawda. Wcześniej mieszkali w starym bloku, tuż przy ulicy gdzie nie można było nawet usiąść w spokoju, bo sąsiedzi z góry (a zwłaszcza ich nastoletnia córka) ćwiczyła taniec.
-Już jesteśmy.-Oznajmił Martin.-Chodźmy się rozpakować.
Po chwili wysiedli z auta i zabrali ze sobą podła.
Angelika ciekawa była najbardziej jakich będą mieli sąsiadów.
Miała nadzieje, że będą to ludzie starsi lub w ich wieku.
Spojrzała na dom obok.
Wyglądał na bardzo stary.
Cały był ciemny, a w ogrodzie rosły tylko i wyłącznie pokrzywy.
W oknie tego domu zauważyła jakąś ciemną postać która wyglądała z niego zza starej firany.
Angelika ciekawa kto to co jakiś czas tam się patrzała, ale za piątym razem już nie widziała tej postaci.
Pomyślała sobie:
"Dom nie wygląda zbyt przyjemnie. Może mieszkańcy tego domu dbają przynajmniej o wnętrze domu... "
Wolną ręką otworzyła drzwi i odłożyła pudła.
Moment później wyszła by zapytać Martina czy jeszcze jest coś do zaniesienia.
Odpowiedział jej następująco:
"Jest jeszcze trochę rzeczy, ale ty lepiej idź już do domu i usiądź, bo przecież jesteś w ciąży!"
Angelika pocałowała go w policzek i poszła do domu.
Idąc znowu spojrzała w to okno i co zobaczyła?
Tą samą postać co wcześniej i jakąś inną, która była znacznie niższa od tej pierwszej.
Patrzała na to okno przez chwilę, a później stwierdziła, że to nie ma sensu,
bo niedługo i tak na pewno poznają sąsiadów.
W tym momencie zauważyła auto, które stanęło na przeciwko ich nowego domu.
Był to jakiś mężczyzna, który podszedł do Martina i uścisnął mu dłoń.
Był to pan Michał, przyjaciel jej męża.
Podeszła do niego przywitała go i zaczęła się rozmowa.
-Hej Michał! Jak Cię dawno nie widziałam!-Zawołała na powitanie.
-Hej, hej! Jak tam u was ?-Zapytał przyjaciel.
-Dobrze, w końcu mamy swój dom.
W tym momencie Michał uśmiechnął się i miał zamiar coś powiedzieć, ale Martin mu przerwał.
-Słuchaj pomógł byś mi w zaniesieniu tych rzeczy ?
-Po to tu jestem!-Zaśmiał się Michał i wziął się do roboty.
Angelika spojrzała w okno tego dziwnego domu obok mówiąc sobie:
"Już ostatni raz".
Nie było już w nim tych postaci, ale sama nie wiedziała czy to dobrze.
Miała pewne przeczucie, że to dziwni Simowie.
Ciąg dalszy nastąpi...
C.D.N.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz